Menu Zamknij

Pułapki, w które najczęściej wpadają rodzice – znasz je?

rys. Ilustratiks- Karolina Czerwińska

Wychowywanie dzieci to naprawdę ciężki kawałek chleba. Nie ma jednej sprawdzonej metody, która zadziała na każdego szkraba, nie ma techniki, która magicznie rozwiąże problem i sprawi, że będzie po prostu łatwiej i mniej boleśnie. Sprawy nie ułatwia też ogromna miłość, która czasami wręcz oślepia, znieczula i osłabia silną wolę, stanowczość i konsekwencję rodzicielską. A gdyby jeszcze i tego było mało, zawsze znajdzie się ktoś gotowy podzielić dobrą radą, złotym środkiem wychowawczym lub po prostu – swoim zdaniem na temat tego jak być powinno i co robi się  źle.

Wychowanie to ciężki kawałek chleba, ale ten trud i wysiłek daje efekt w postaci całkiem fajnego dzieciaka – to chyba najlepsza nagroda i najlepsza motywacja do tego, by każdego dnia, na nowo podejmować się tego zadania i trwać przy nim bez względu na okoliczności. Nie ma ludzi doskonałych i nie rodziców perfekcyjnych – nawet najbardziej zaangażowanym i oświeconym zdarza się wpaść w jedną z „pułapek”. A wszystko z miłości, dla dobra dziecka i w trosce o jego wychowanie.

O jakich pułapkach mowa? Oto i one!

1. Moje dziecko musi mieć wszystko, co najlepsze

Dziecko wcale nie musi mieć wszystkiego, bo nie to daje mu szczęście (choć pozornie tak może się wydawać). Najważniejsze, by miało swoich rodziców, ich czas, uwagę i miłość.  Założę się, że większość dzieciaków zamieniłaby swoje drogie telefony, markowe buty albo wypasione gadżety na wspólny czas z rodzicami, wygłupy, zabawę. Spend time not money on your kids!

2. Moje dziecko będzie miało wszystko to, czego ja nie miałem

A co jeśli nie będzie chciało tego samego? Co jeśli będzie interesować się czymś zupełnie innym? Nie traktujmy dzieci jak maszynki do zaspokajania naszych minionych pragnień i realizowania naszych niespełnionych marzeń – pozwólmy im na posiadanie własnych.

3. Jest jeszcze taki malutki, nie da sobie rady

Często rodzice nie dostrzegają na jak wiele stać ich dziecko, nie pozwalają na samodzielność, wyręczają ucząc tym samym bezradności. Zanim ocenicie, że dziecko nie jest gotowe lub nie potrafi, pozwólcie mu spróbować i w razie potrzeby bądźcie gotowi do pomocy.

4. Niech się pomęczy, nie można tak rozpieszczać dziecka

A to przeciwieństwo poprzedniego punktu – tak bardzo chcemy, by dziecko było samodzielne, że stawiamy przed nim wyzwania, na które nie jest gotowe. Realne wymagania to nie rozpieszczanie, robienie z dziecka „maminsynka” lub ulgowe traktowanie. Jasne, poprzeczkę trzeba stopniowo podwyższać, ale lepiej milimetrami niż od razu o kilka metrów – cel musi być w zasięgu możliwości i umiejętności dziecka, bo inaczej frustracja, rezygnacja i demotywacja.

5. Tylko spokojnie, bezstresowo!

Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie! Wychowanie bez zbędnych stresów, to coś zupełnie innego. Spokojnie – jak najbardziej popieram! Bez darcia się, wyzywania, surowych kar albo bicia – pod tym podpisze się każdy rozsądny człowiek obiema rękami. Zakładanie, że wychowanie polega na braku konsekwencji zachowania dziecka i nie stawianiu mu żadnych granic, nic dobrego nie przyniesie.

6. Ma jeszcze czas, nauczy się kiedyś

Nie rozmawiam z nim, bo jest za mały. Nie uczę go (ubierania, jedzenia, mówienia!), bo jeszcze nie musi.  Nie tłumaczę, bo na pewno jeszcze nie rozumie. Wiem, że już powinien to robić, ale w końcu kiedyś się nauczy. Kiedy? W liceum? Na studiach? Na emeryturze? Znane wszystkim przysłowie mówi „czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Traktowanie dzieci jak – za przeproszeniem – zwierzątek, które odda się na „tresurę” do przedszkola i „pani już go tam wszystkiego nauczy”, jest krzywdzeniem dziecka. Uczymy od samego początku, głównie sami dając przykład dobrego zachowania i zachęcając do pomocy.

7. Musi być lepszy od innych

Nie musi. I właściwie tyle na ten temat. DZIECKO NIE MUSI BYĆ LEPSZE OD INNYCH!

8. To niemożliwe, żeby tak się zachował!

A jeśli zachował się tak, jak mówią? Jeśli faktycznie pojawiły się jakieś trudności, dziecka ma z czymś problem? Zamiast zaprzeczać, obrażać się lub wykłócać, warto porozmawiać spokojnie z dzieckiem i zapytać o daną sytuację, poprosić o wyjaśnienie. Powtarzanie, że to niemożliwe, że on/ona nigdy tak się nie zachowuje, to czasami tylko zaklinanie rzeczywistości i pobożne życzenia. Lepiej spojrzeć prawdzie w oczy, rozwiązać problem i pomóc póki nie jest za późno i tak, by trudności nie pogłębiały się. Nawet jeśli dziecko zrobiło coś niewłaściwie, narozrabiało, to nie jest koniec świata – przecież wszyscy popełniamy błędy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *